Kontrowersje dotyczące wirusa

Pochodzenie wirusa

Co jakiś czas pojawiają się spekulacje o tym, że koronawirus mógł powstać w Instytucie Wirusologii w Wuhan (WIV) - najważniejszym ośrodku badań mikrobiologicznym w Chinach. I wydostać się stamtąd przypadkowo np. przy produkcji tajnej broni biologicznej albo przy „zwyczajnych” badaniach. Takie wypadki wycieków generalnie są rzadkie, ale w czterech przypadkach miały miejsce - był to wyciek SARS z laboratoriów na Tajwanie, Singapurze i Pekinie. Laboratorium w Wuhan powstało przy wydatnej pomocy paryskiego Instytutu Pasteura do badania nieznanych wirusów, na które nie ma szczepionki. Na świecie istnieje tylko około trzydziestu takich struktur (o najwyższej klasie zabezpieczenia - P4), a do powstania obiektu w Wuhan przyczyniła się epidemia w 2003 roku w Chinach. Francuzi, którzy pomogli Chinom w budowie tego ośrodka, od czasu jego otwarcia w 2018 roku twierdzili, że nie jest on dostatecznie zabezpieczony. Przenoszenie laboratorium do nowopowstałej siedziby miało miejsce przez cały 2019 rok - oficjalanie zakończono je w grudniu. Wiadmo też, że troje pracowników WIV trafiło do szpitala na miesiąc przed wykryciem pierwszego przypadku COVID-19, z objawami które (według raportu WHO) „przypominały zarówno COVID-19, jak i powszechnie znane choroby sezonowe”. Czy przeprowadzono u nich badania pod kątem koronawirusa - nie wiadomo. W połowie kwietnia 2020 r. władze Chin, a następnie kierownictwo samego laboratorium oficjalnie zaprzeczyło informacjom o możliwym wycieku wirusa z laboratorium. Ale nawet rządy w niektórych krajach (USA i Francja) pozostały nieprzekonane. Prezydent USA w 2021 roku zlecił CIA zbadanie takiej możliwości. Oficjalnie podane wyniki śledztwa CIA nie rozstrzygają czy wirus mmiał pochodzenie naturalne czy nie. Ale nie wiadomo, czy nie rozstrzygają tego również wyniki nieupublicznione. Jednak jak na razie nie ma (oficjalnie) jednoznacznych dowodów ani na naturalne pochodzenie SARS-CoV-2, ani na jego powstanie w laboratorium. A znając zdolności rządu ChRL do utajniania informacji, raczej nie ma szans na uzyskanie takich dowodów.

Kolejne badania w maju 2021 poddały w wątpliwość chińskie informacje, że pacjent zero zaraził się na „mokrym targu” w połowie listopada. Wynika z nich, że pierwsze zachorowania na koronawirusa mogły już wystąpić w październiku, lub nawet wcześniej. W październiku 2019 r. w Wuhan odbyły się Światowe Igrzyska Wojskowych i wielu ze sportowców, którzy wrócili z nich do USA, uskarżało się na dolegliwości, które przypominają objawy lekkiego przebiegu COVID—19. A że sportowcy to osoby młode i z dobrą odpornością, więc wśród nich nie było ciężkich zachorowań i zgonów. Bardzo możliwe jest, że to właśnie te zawody i powracający z nich sportowcy przyczynili się do szybkiego rozprzestrzenienia wirusa na Świecie. Niezależnie od tych informacji z USA, badacze we Włoszech wykryli koronawirusa w ekshumowanych ciałach osób, które zmarły tam w grudniu 2019 na ciężkie, nietypowe zapalenie płuc. Potwierdziły to wyniki badań w innych krajach , co jest dowodem na to, że SARS-CoV-2 pojawił się w Europie co najmniej 1,5-2 miesiące wcześniej, nim zdiagnozowano i oficjalnie potwierdzono pierwszy przypadek (24 stycznia). I jeszcze taka osobista refleksja: kolejne wyniki badań wskazują, że wirus w Chinach rozprzestrzeniał się tam zaledwie 4 miesiące po naszej wycieczce! Niewiele brakowało...

Chińczykom oczywiście takie sugestie o wycieku z laboratorium bardzo się nie podobają. Dlatego mieszkańcy Państwa Środka z rodzimych mediów dowiedzą się, że pandemia nie wybuchła w ich kraju, a wirusa „przywieźli" do Wuhanu Amerykanie. A mówiąc o wirusie z Chin, Zachód chce upokorzyć Państwo Środka i przykryć swą bezsilność w obliczu epidemii. Nie brakuje też stwierdzeń, że to ludzie z Zachodu mieszkający w Chinach roznoszą zarazę - ksenofobia rośnie w siłę.

Dokument: „Czy COVID wydostał się z laboratorium w Chinach?”

Dziennikarze śledczy z Danii, przeprowadzili własne dochodzenie przedstawione w dokumencie filmowym. Film „Czy COVID wydostał się z laboratorium w Chinach? (ang. Did Covid Leak from a Lab in China?)” z 2021 roku (w Polsce 1.11.2022 w TVN24 BiS) opowiada o tym, jak zmanipulowano pochodzenie koronawirusa oraz odkrywa kłamstwa chińskiego rządu, międzynarodowej sieci naukowców i głównych organizacji. Kolejne próby wyśledzenia pochodzenia wirusa zostały stłumione, nie tylko przez władze chińskie, ale także przez międzynarodową społeczność naukową i czołowe światowe czasopisma naukowe. Wynika z niego, że genom wirusa COVID-19 jest prawie identyczny z wirusem, który zabił 3 z 6 pracowników, którzy w 2012 roku sprzątali odchody nietoperzy w jednej z jaskiń w Chinach. Obecnie władze Chin twierdzą, że zachorowali oni na infekcje grzybiczne. Ale w Internecie nic nie ginie - dziennikarze dotarli do pracy doktorskiej lekarza, którzy zajmował się tamtymi przypadkami - wynika z niej, że pacjenci leczeni byli przeciwwirusowo, a nie przeciwgrzybicznie. W 2018 roku, przez pierwszych kilka miesięcy działania, laboratorium w Wuhan publikowało na stronie WWW wyniki swoich badań, również sekwencje kodów DNA wirusów. Nagle je ukryli i obecnie nie publikują już żadnych danych. Duńscy dziennikarze przedstawili też dowody, że obecny wirus ma ewidentne ślady modyfikacji w porównaniu do wersji z 2012 roku, które powodują zwiększenie zaraźliwości i szybkości namnażania się wirusa, choć nie przesądzają czy mutacje powstały sztucznie. Tajemnicą poliszynela jest, że laboratoria wirusowe w różnych krajach prowadzą badania związane z takimi modyfikacjami, aby dowiedzieć się, jak powstrzymać przyszłe pandemie. Kilka lat temu USA jednak oficjalnie zabroniły takich badań, ale czy faktycznie już się ich tam nie wykonuje - nie wiadomo. Tym bardziej nie wiadomo, czy nie przeprowadza się ich gdzie indziej. Dość podejrzane są też artykuły kilkunastu światowej sławy naukowców, zamieszczone w prestiżowych czasopismach medycznych, w tym Lancet. Autorzy twierdzą w nich jednoznacznie, że wirus ma pochodzenie naturalne a nie sztuczne. Jednak forma tych artykułów, nie jest raportem z badań naukowych, jak to zwykle ma miejsce na łamach takich czasopism. To raczej opinie tych naukowców. Nie wiadomo dlaczego tak prestiżowe czasopisma zgodziły się na takie nienaukowe publikacje. A jak „kręcą” sami Chińczycy świadczyć może ich oficjalne stanowisko, że owszem prowadzili w Wuhan badania nad koronawirusami, ale nie na nietoperzach. Usunięty już ze strony laboratorium, stary filmik reklamowy pokazuje pomieszczenia instytutu, a w nich klatki z nietoperzami. Jak istotny jest ten szczegół świadczy fakt, że koronawirusy bardzo trudno jest hodować in vitro w laboratoriach, jednak w naturalnych nosicielach, jakimi są m.in. nietoperze, żyją latami.

Statystyki zakażeń

Oficjalne chińskie statystki liczby zakażonych są „dziwnie” niskie w porównaniu do reszty Świata. Faktycznie, dzięki polityce „zero tolerancji” wirus nie rozprzestnieniał się tam tak łatwo jak w innych krajach. Ale to nie jedyne wyjaśnienie. Wszędzie poza Chinanmi raportuje się jako zakażenia wszystkie pozytywne wyniki testów, niezależnie od tego czy osoba ma jakiekolwiek objawy, czy przechodzi zakażenie bezobjawowo. Chińczycy, inaczej niż w innych krajach, do oficjalnych statystyk włączali tylko nosicieli wirusa z objawami choroby (kaszel, gorączka itp.). Dlatego oficjalne wyniki zakażeń w Chinach - 102 tys. na koniec 2021 roku - dotyczą tylko liczby chorych. Natomiast faktycznie zakażonych było tam wtedy około 951 tysięcy osób - 9x więcej! To i tak dużo mniej niż np. w mającej 40x mniniej ludności Polsce, gdzie na koniec 2021 roku zakażonych były ok. 4 miliony ludzi. To chińskie podejście do statystyk zmieni się najwyraźniej w drugiej fali - wiosną 2022 roku - wówczas władze raportowały już faktycznie zakażonych.

dalej dalej